wtorek, 14 września 2010

Siedem...

Po prostu nie wierzę, że minęło siedem miesięcy...
Zatem witam i ... cóż, czasu brakuje na robienie "cudeniek" ( Duniu, jesteś niesamowita :) dziękuję ), więc i pokazać nie ma co.
Zaległości czekają, powstało tylko parę drobiazgów. Zacznę jednak od wakacji.

Wspominałam na spotkaniu u Guriany, że wybieram się w Bieszczady do "Chaty Magody". Nie obyło się bez przygód, auto dzień przed wyjazdem odmówiło współpracy, więc Sandomierz, który chcieliśmy odwiedzić po drodze przeszedł nam koło nosa, do "Chaty Magody" dojechaliśmy z jednodniowym opóźnieniem.
Odkąd trafiłam na bloga Jagody marzyłam aby Ją odwiedzić. Nie rozczarowałam się. Cudowne, magiczne miejsce, wspaniali gospodarze.



widok z okna
z Jagodą i Maćkiem
na tarasie


Dodam jeszcze zdjęcie notesu, który trafił w ręce Gospodyni. Opowiedziałam o scrapujących wielkopolankach :)
Przekazuję Wam pozdrowienia od Jagody ! :)







4 komentarze:

Dunia pisze...

Alleluja!
W końcu dajesz znaki życia!
Oj cudowna to musiała być wyprawa. Mam nadzieję, że więcej o niej usłyszymy na następnym spotkaniiu.
A notatniczek jak zwykle uroczy :o)

Kasia pisze...

No nareszcie, ja chcę więcej!!! Notatnik sliczny.

cynka pisze...

oj jak dobrze Cię widzieć!
cudny notatnik!

gaja pisze...

Kochane, bardzo Wam dziękuję za miłe komentarze i ciepłe przyjęcie po wielu miesiącach nieobecności :*