piątek, 25 lutego 2011

album

W poprzednim poście wspominałam nasze spotkanie u Cynki i naukę ściegu koptyjskiego pod okiem Michelle (ogromne podziekowanie za instruktaż i cierpliwość )

Powstał wówczas niby album, właściwie bez okładki.
Nie dawało mi to spokoju i po powrocie do domu, do późnej nocy poprawiałam go, czyli sprułam i zszyłam na nowo, tym razem z okładką.
Na drugi dzień ozdobiłam ją skrawkami papieru, wydrukiem z internetu, gazą, białą farbą i koronką.
Niebawem doczeka się wpisu w kobiecym temacie.
Jeśli chodzi o ścieg, to przy bliższym poznaniu okazał się całkiem prosty i na pewno jeszcze nie raz go wykorzystam.












Bardzo dziękuję za odwiedziny i miłe słowa, są bardzo motywujące :)

9 komentarzy:

Berberis pisze...

świetny albumik !!!!
a praca z posta poniżej zachwycająca :)))

SABRINAM pisze...

wow po pierwsze podziwiam za cierpliwość przy szyciu , a po drugie efekt końcowy zachwycający:)

Boei pisze...

Ale śliczny! I cudne kolory:)

Dunia pisze...

I notesik i inches prezentują się świetnie!

coco.nut pisze...

zazdroszczę umiejętności tego szycia... a okładka fantastyczna!!!

Annar pisze...

Prześliczny album !

Guriana pisze...

cudeńko..miałam to okazje widzieec na żywo..a szycie jeszcze szyku mu dodaje:))

BETIK pisze...

To szycie przecudnie mu robi!! Uwielbiam te klimaty!!

nimucha pisze...

Klimatyczne cudeńko:)